czwartek, 9 listopada 2017

arbuzy i flamingi

    Były plecak i krzesło, to teraz czas na kolejne uszytki z wodoodpornej tkaniny. By poprawić sobie humor uszyłam dla siebie torebkę na zakupy i torebkę dla Anielki. Moja jest zupełnie prosta, taka by można ją było złożyć i schować szybko:



Młodej torba natomiast jest całkiem spora, zapinana na zamek, "okropnie" potrzebna do szkoły na dni gdy nie trzeba tachać wszystkich podręczników. Wodoodporna tkanina nie przemokła w czasie sporego deszczu, więc jesteśmy z niej bardzo zadowolone.


  Buziaki dla Was!

sobota, 28 października 2017

biały miś

      Lilianka jest w tak uroczym wieku, że marzy o wszystkim tym, co akurat posiada Młoda. Wszystkim. Absolutnie. Gdy Anielka dostała worko - plecak na strój sportowy oczywiste było, że muszę przygotować też taki dla Małej. Świadomie jednak, uszyłam egzemplarz zupełnie inny. Po pierwsze chciałam by był bardziej dziecięcy, a po drugie chciałam jej pokazać, że fajnie gdy ludzie się różnią też tym co posiadają. 
      Plecaczek tym razem, uszyłam z białego polaru. Misiowe oczy, nosek i uszka naszyłam i  również są polarowe. Po prawie dwumiesięcznym czasie użytkowania prany był dopiero tylko raz (a obawiałam się tego ze względu na kolor) i to tylko dlatego, że ochlapał się przy skoku do kałuży (taaaaaa) Plecak na właścicielce prezentuje się tak:


    A teraz garść wspomnień zapisanych na zdjęciach. Wybrałyśmy się z moimi dziadziami do Częstochowy i Olsztyna. W październiku, tak się złożyło, wiele ważnych spraw musiałam udźwignąć, a że podołałam to trzeba było za to podziękować ;)




Nie pamiętam czy była kiedykolwiek taka wycieczka z moim dziadziem, by "po drodze" lub "przy okazji" nie znalazło się "coś" warte obejrzenia, zwiedzenia czy odwiedzenia. Mało tego, zwykle też jest tak, że dziadzio zna pełną historię owego miejsca, anegdotki i ciekawe opowieści z nim związane. Tym razem, po mszy na Jasnej Górze, wybraliśmy się do Olsztyna.


W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się na wczesny obiad w Restauracji Spichlerz, którą mogę polecić ze względu na smaczne jedzenie i świetny klimat.


  Buziaki dla Was!

czwartek, 19 października 2017

palmy na plecach

     Pewnego letniego dnia przeglądałam jakieś strony w internecie (nie mam pojęcia co to było szczerze mówiąc) gdy wyświetliła mi się reklama wodoodpornych tkanin. Jakieś ręce tworzyły plażową torebkę. Materiał miał tak fajny wzór, że stwierdziłam że warto temat podrążyć. Na stronie gdzie można zakupić ową tkaninę znalazłam jeszcze kilka takich wzorów, od których ciężko było mi oderwać oczy, długo walczyłam ze sobą by poprzestać jedynie na tych, które zakupiłam. Jak mogliście zobaczyć ostatnio tkanin używam wszechstronnie ;) Dziś prezentuję je w nowej odsłonie - worko - plecaka na szkolny strój sportowy.
 
Siostrzyczki razem (bez plecaka ;) )


      Worek uszyty już we wrześniu, sprawdza się świetnie, nie rozciąga się i w sumie nie przyjmuje brudu czy nieprzyjemnego zapachu (po spoconym stroju czy butach). Tworząc go inspirowałam się tym tutorialem. Jest bardzo łatwy w wykonaniu, do tego stopnia, że uszyłam też kilka wariantów, ale o tym kolejnym razem opowiem.

    Mimo iż już trochę czasu minęło od tej wycieczki, zostawiam tu zdjęcia, by nie umknęło nam to wspomnienie. Wybrałyśmy się z moimi rodzicami na grzybobranie, Lilianka pozbierała wówczas cały kosz maślanek (maślaczków) i gryzaczków (kozaków), a my z Anielką... no właśnie, zebrałyśmy dużo mniej ;)


Buziaki dla Was!


czwartek, 12 października 2017

krzesło



    Krzesło, które dziś Wam prezentuję pojawiło się w naszej rodzinie jeszcze przed moim narodzeniem. Dziadzio przyniósł je do domu z pracy. Służyło za doskonałe siedzisko do odrabiania lekcji mojemu wujkowi, kuzynce, później trafiło do nas, a dokładnie pod pupę Anielci. Dostała je gdy zaczęła klasę trzecią, więc też już troszkę temu. Gdy wyprowadziłam się z domu rodzinnego, rok temu (tak, tak już rok!) krzesło poszło z nami.
     Jak być może niektórzy wiedzą, mieszkanie w którym mieszkamy, wynajmuję. Niesamowicie trudno było znaleźć mieszkanie, które spełniało by moje i córek wymagania oraz jednocześnie wynajmujący chciał je wynająć rodzinie, a nie studentom. Trafiłam jednak na fantastycznych ludzi. A samo mieszkanie? Gdy przekroczyłam pierwszy raz próg wiedziałam, że jest to miejsce, w którym będziemy szczęśliwe. Bardzo wysokie sufity, ogromne okna z fantastycznymi parapetami, parkiety (uwielbiam!), białe ściany, brak mebli w pokojach i… mała naklejka na szybie szafki kuchennej „zawsze można zacząć od początku” (HA!), każdego by przekonały. Biały kolor mebli przyszedł mi do głowy zupełnie naturalnie, wierzcie lub nie ale był to mój wymarzony kolor na długo jeszcze zanim wszyscy zaczęli stroić swoje wnętrza na biało. Jest to kolor, który optycznie powiększa wnętrze oraz obnaża każdy brud czy kurz, a taki był mój sposób na radzenie sobie z zaistniałą sytuacją. Nie uroniłam żadnej łzy (mimo iż chciałam i próbowałam), ja sprzątałam. W każdą sobotę, zanim dziewczynki wstały, robiłam generalne porządki i w taki sposób wyrzucałam z siebie całą złość i żal – pomogło. (Dziś mam w domu porządek, ale znalazłam też o wiele ciekawsze sposoby na rozładowanie złości). I tu właśnie moja opowieść wraca do wspomnianego na początku krzesła. Wszystkie drewniane meble w mieszkaniu białe, a krzesło takie inne, coś trzeba było z nim  zrobić. Długo się przymierzałam, trochę się tego bałam, w końcu stwierdziłam, że gorzej wyglądać nie będzie i… dałam mu nowe życie i uwielbiam je jeszcze bardziej.

Krzesło PRZED

 

wymieniłam też siedzisko wraz z gąbką tapicerską, tym razem dałam o wiele grubszą bo 5 centymetrową zamiast 2 centymetrowej, którą odkryłam po ściągnięciu materiału

 

wszystkie części drewniane potraktowałam papierem ściernym, właściwie to trzema rodzajami grubości. Tak prezentowało się po tym zabiegu:


następnie całe drewno pomalowałam na biało farbą, ogromnie ją polecam bo wyschła szybciej niż producent oczekiwał, nie śmierdziała i dobrze kryła (wystarczyły dwie warstwy).

 

Zapragnęłam by tym razem obicie krzesła było zupełnie inne niż krzesła, które mam w domu i postawiłam na kolor. Wykorzystałam materiał wodoodporny zakupiony by uszyć torebkę :), dziś mogę stwierdzić, że świetnie się sprawdza i w takiej roli.

 
 

krzesło PO:


Jak Wam się podoba moje dzieło ?
Buziaki dla Was :)